Menu

Advertisements


motyle


KSIĘGA GOŚCI
zobacz księgę gości

dopisz się do księgi



Losowa Fotka
ciechanowiec rynek
ciechanowiec rynek
CIECHANOWIEC


TABLETKI "DOWCIPNE"



Przychodzi baba do lekarza z kranem na czole i w ręce trzyma chipsy. Lekarz pyta: 
- Co pani dolega? 
- Kranczips



Jaka jest różnica między Żydem a harcerzem? 
Harcerz zawsze wraca z obozu.


Dwóch facetów wpada na siebie w centrum handlowym: 
- Och, przepraszam pana! 
- Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapiłem się, bo wie pan, szukam tu mojej żony. 
- Ach tak? Ja też szukam swojej żony. A jak pańska żona wygląda? 
- Wysoka, włosy płomienny kasztan, ścięte na okrągło z końcówkami 
podwiniętymi do twarzy. Doskonałe nogi, jędrne pośladki, duży biust. Była w spódniczce mini i bluzeczce z pięknym dekoltem. A pańska? 
- Nieważne! Szukajmy pańskiej!


Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowcę: 
- Synku chcesz orzeszka? 
- Poproszę. 
Na drugi dzień to samo, kierowca dostał orzeszka, ale mówi do 
babci: 
- To niech pani też zje. 
- Chłopcze, ja już nie mam zębów. 
Trzeci dzień znowu: 
- Synku chcesz orzeszka? 
Kierowca zaciekawiony pyta: 
- Babciu, a skąd masz takie dobre orzeszki? 
- Z Toffifee...

Do wytwórni pasztetów przyjechała kontrola z sanepidu. 
Insektor pyta: 
- Czy ten pasztet z zająca jest naprawdę z zająca? 
- Tak, ale prawdę mówiąc dodajemy jeszcze koninę. 
- A w jakich proporcjach? 
- Pół na pół... Jeden zając, jeden koń.

Jaka jest najbardziej znana żydowska sztuka walki? 
Judo.


co laskom kolczyk w pępku? 
Żeby miały jak Choinkę zapachową zawiesić.



Jak nazywa się super robot dający dużo cybernetycznego nasienia? 
- Cum Puter.

Jedzie mężczyzna na rowerze przez pustynię i spotyka drugiego: 
- Dlaczego ty tak szybko jedziesz? 
- Bo mi wtedy jest chłodniej 
Gość później jedzie na wielbłądzie tak szybko, że wielbłąd staje i ani kroku dalej a on mówi: 
- ku..a, chyba zamarzł!


Nowy Jork. Mistrzostwa Swiata w zapasach. 
Finałowa walka Rosjanina i Amerykanina. 
Telewizyjną transmisję ogląda we Władywostoku brat rosyjskiego zawodnika. 
Niestety, Rosjanin znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji, olbrzymi Amerykanin sprowadził go do parteru, przygniótł całym swoim ciałem i niemal zawiązał w supeł. 
Nagle we Władywostoku nastąpiła awaria i w mieście zgasło światło. 
Zniecierpliwiony facet biegnie do telefonu i dzwoni do ekipy rosyjskich zapaśników. 
W słuchawce słyszy głos brata: 
- Wania, nu kto wygrał? 
- Nu ja! 
- Nu ale jak z tego wyszedłeś? 
- Wiesz, leżę tak pod tym gościem i myślę sobie, że to koniec aż tu nagle widzę genitalia. Nu to wziąłem i ugryzłem z całej sily. 
- Nu, Wania ale to nie po sportowemu. 
- Nu może i nie po sportowemu ale czy ty wiesz do czego zdolny jest człowiek, który ugryzł się w jądra?



Polak, Rusek i Niemiec napotykają diabła. 
Diabeł mówi: 
-Kto z was najdłużej wytrzyma bez sikania otrzyma państwo na własność. 
Zaczyna Niemiec. 
1 dzień, 2 dni, z sikał się po 5 dniach. 
Potem Rusek. 
1 tydzień, 2 tygodnie, wytrzymał 5 tygodni. 
Następnie Polak. 
1 rok, 2 lata, 3 lata ... 
Po pięciu latach diabeł mówi: 
-Dobra Polak wygrałeś. Powiedz mi tylko jakim cudem wytrzymałeś tak długo bez sikania? 
A Polak na to: 
-Co kropelka sklei, sklei żadna siła nie rozklei !!!


Rycerz jedzie wzdłuż rzeki. 
Nagle patrzy a tam rybak wyławia złotą rybkę. 
Szybko zabija rybaka a rybka na to: 
- Wypuść mnie, to spełnię twoje 3 życzenia. 
- Cool, chcę być nieśmiertelny. 
- Jesteś nieśmiertelny. 
- Chcę żeby mój koń był nieśmiertelny. 
- Twój koń jest nieśmiertelny. 
- Co by tu jeszcze... O chcę mieć genitalia jak mój koń. 
- Masz genitalia jak twój koń. 
Rycerz wraca na zamek a tam przy bramie stoi jego wierny giermek. 
- Ło Panie gdzie żyś ty był jo żym sie o ciebie tak zajebiście martwioł. 
- Nie gadaj głupot tylko weź topór i walnij mnie nim w głowe. 
- Nie panie nie jo bym mógł cie zajebiście zabić. 
- Walnij mnie, bo jak ja cie walnę. 
Giermek wziął zamach i uderzył. 
- Ło panie jak ty żyś jest zajebiście nieśmiertelny. 
- To nic, walnij mojego konia. 
- Ło panie twój koń też jest zajebiście nieśmiertelny. 
- To nic patrz na to. 
Rycerz otwiera klapę od zbroi i pokazuje zawartość. 
Giermek na to: 
- Ło panie, jaka zajebista cipa.




Przychodzi baba do sex shopu i mówi: 
- Poproszę 100 wibratorów. 
Na to sprzedawca nieco zaskoczony: 
- Co? 
- Ch**ów 100.


Idzie dziecko 7 letnie z ojcem a przed nimi idzie dwóch policjantów z psem.
Nagle chłopiec podchodzi do pieska i zagląda mu pod brzuch. 
Policjant zdziwiony pyta: 
- Co się tak przyglądasz temu pieskowi? 
- A bo tatuś powiedział, że idzie piesek z dwoma chujami.


Pewien człowiek zwiedzał Genewę w poszukiwaniu nowych wynalazków. 
Nagle zobaczył na ulicy Chińczyka pokazującego mu jabłko - z wyglądu po prostu zwykłe jabłko. 
Zapytał więc go: 
- Dlaczego to jest nowy wynalazek? 
- Spróbuj, spróbuj - odpowiedział Chińczyk, oczywiście z chińskim akcentem 
Facet spróbował jabłka i mówi: 
- Ale to smakuje jak zwykłe jabłko! 
- Odwróć, odwróć! 
Więc facet odwrócił jabłko i spróbował ponownie. 
Po chwili rzekł: 
- Hej, teraz smakuje jak truskawka! 
Chińczyk znowu zawołał: 
- Odwróć, odwróć! 
- Teraz smakuje jak pomarańcz. To jest fantastyczne! - zawołał facet. A czy potrafisz sprawić aby smakowało jak kobieca cipka? 
- Przyjdź jutro. 
Nazajutrz facet popędził niezwłocznie do Chińczyka, wziął szybko jabłko i popróbował: 
- Cholera, teraz to smakuje jak gówno! 
- Odwróć, odwróć.




Żydowi, Murzynowi i Niemcowi urodzili się synowie (wszyscy tacy sami). 
Pielęgniarka zapomniała ich oznaczyć i nie wiedziała, który jest czyj. 
- Przepraszam panów ale nie wiem, który to czyj bo zapomniałam oznaczyć. Proszę wejść może panowie poznają. 
Wchodzi i wychodzi Żyd: 
- Wszystkie takie same nie mam pojęcia. 
Wchodzi i wychodzi Murzyn: 
- Myślałem, że mój będzie czarny ale jednak i to nie. Nie mam pojęcia. 
Wchodzi Niemiec, wychodzi z dzieckiem na ręce i mówi: 
- Ten jest mój, tamten żyda a Tamten Murzyna. 
- Skąd wiesz? 
- Wszedłem i powiedziałem "hi Hitler". Mój się wyprostował, Żyda się zesrał a Murzyna posprzątał.


Pewna turystka z dużego miasta przyjechała w góry. 
A że nie miał kto jej doprowadzić na górę to idzie do bacy i się pyta: 
- Baco, a nie wyprowadzilibyście mnie tam na szczyt? Zapłacę. 
- Czymu ni, mogę zaprowadzić. 
Poszli już w kierunku góry, a że baca był ładny i dobrze umięśniony to turystka mówi do niego: 
- Baco, a nie wydy**libyście mnie za tym krzaczkiem? 
- No dobra czymu ni. 
No to Baca ją bzy**ął, idą i za 10 m turystka mówi do bacy: 
- Baco, a nie bzy**elibyście mnie znowu za tym krzaczkiem? 
- No dobra. 
No to Baca ją bzy**ął idą dalej turystka znowu: 
- Baco a nie bzy***libyście znów? 
Nagle baca krzyczy do swojego syna: 
- Antek! Antek! 
- Co jest tato? 
- Przynieś mi kożuch! 
- Tata a na co ci kożuch, przecież lato jest, gorąco. 
- Bo zanim ja z tą k**wą na szczyt wyjdę, to już będzie zima!



Policjanci zatrzymują kierowcę: 
- Panie kierowco, poprosimy dokumenty. 
Kierowca podaje dokumenty policjantowi. 
Policjant sprawdza: 
- W porządku. To jeszcze pan dmuchnie w alkomat. 
Kierowca dmucha, alkomat pokazuje 0.0 
- 0.0? Chyba się zepsuł - mówi jeden z policjantów 
- Jak to się zepsuł? Dawaj! 
Drugi policjant dmucha w alkomat: 
- No i o co ci chodzi?! 2.5! W porządku jest!

Jasiu przychodzi ze szkoły i pyta ojca policjanta.
- Tato a gdzie leży Afryka?
- Afryka, Afryka - drapie się ojciec po głowie - wiesz to chyba gdzieś niedaleko, bo u nas na komendzie pracuje Murzyn i do pracy przyjeżdża na rowerze.

Kierunkowskaz
- Franek! Sprawdź, czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa......

Inżynier, fizyk i matematyk dostali taką samą ilość siatki ogrodzeniowej oraz polecenie otoczenia nią jak największego obszaru. Inżynier ogrodził obszar w kształcie kwadratu. Fizyk jako osoba troszkę bardziej inteligentna otoczył obszar w kształcie idealnego koła i stwierdził, iż lepiej się nie da. Matematyk natomiast postawił ogrodzenie byle jak, po czym wszedł do środka i powiedział:
– Jestem na zewnątrz.

Przychodzi pracownik do dyrektora: 
- Jestem zmuszony prosić pana o podwyżkę, ponieważ interesują się mną trzy firmy. 
- A mogę wiedzieć jakie to firmy? - pyta dyrektor. 
- Elektrownia, gazownia i wodociągi miejskie.




Burek mówi do Azora:
- Już nie mogę doczekać się tych świąt!
- Dlaczego?
- Nie dość, że dostanę dwa worki świeżutkich kości, to jeszcze ludzkim głosem będę mógł powiedzieć swojemu panu, co o nim myślę!

Zorganizowano zawody w piciu alkoholowego napoju narodowego. Komentator zawodów mówi przez megafon:
- Proszę państwa, na arenę wychodzi zawodnik francuski. Będzie pił wino prostu z butelek! Uwaga, zaczyna! Pierwsza butelka... druga... piąta... Złamał się zawodnik francuski.
- Na arenę wchodzi zawodnik polski. Będzie pił Żytnią prosto z butelki! Zaczyna! Pierwsza... druga... siódma... Złamał się zawodnik polski.
- Uwaga, na arenę wychodzi zawodnik rosyjski! Będzie pił bimber czerpakiem prosto z wiadra. Zaczyna! Pierwszy czerpak, drugi... trzeci... piętnasty... Złamał się! Złamał się czerpak! Zawodnik rosyjski będzie pił bimber prosto z wiadra!
Jaka jest różnica między wojną i stanem wojen­nym? 
- Na wojnie mają prawo strzelać obie strony.

Idzie dwóch zomowców, w górze leci lotnia. Jeden mówi do drugiego:
- Ty, lotnia to drapieżny ptak.
- No, wczoraj cały magazynek do niej wystrzelałem, zanim puściła człowieka.

Ruscy neurolodzy dokonali wielkiego odkrycia, znaleźli powiązanie oka z dupą.
- kiedy ukłuli pacjenta igłą w dupę, w oku pokazała sie łza
- kiedy wbili pacjentowi ta sama igle do oka , pacjent sie zesrał...

Interpelowany o brak przetworów w puszkach towarzysz G. miał odpowiedzieć:
�Moglibyśmy produkować więcej konserw, gdybyśmy mieli więcej białej blachy, ale nie mamy mięsa�.

Przy wigilijnym stole zasiedli generał Jaruzelski i Urbanem, 
Rakowskim i ministrem Krasińskim.
- Towarzyszu profesorze - pyta generał - jak wyglądają nasze zapasy po dwu latach moich rządów?
- Ano - odpowiada Krasiński - żywności mamy na 10 lat, odzieży na 15, a amunicji to starczy na 100 lat.
- No to nie ma powodów do niepokoju - cieszy się Jaruzelski - ale może wy bierzecie pod uwagę jedynie armię?
- Nie, ja mam na myśli nas czterech! 

Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz.  i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wy­łożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspe­dientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że wszystkiego jest bardzo mało. A parówki z porannej dostawy w ogó­le wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyj­nej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na tę społeczną inicjatywę - B. Kra­kowska, H. Barańska, S. Jędraszewska, Z. Golińska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprze­dane na żywienie zbiorowe dla kolonii



W Związku Radzieckim przeprowadzono eksperyment naukowy. Z wysokiej wieży spuszczono kota i zapaloną latarkę. Z faktu, że spadły równocześnie, wysnuto wniosek, iż kot osiągnął prędkość światła.

- Jasiu, �w czym robi� twój tata? - pyta nauczycielka.
- W prostytucji - odpowiada Jaś.
- Jak to? - dziwi się nauczycielka.
- Ano, bo tata co rano wstając do pracy, mówi:
- �Znów muszę iść do tego burdelu�, a mama: �Żeby ci choć te k� lepiej płacili�.

Żona do męża-informatyka:
- Kochanie... pójdź do sklepu... kup... kup kiełbasę... jak będą jajka to weź 10...

Mąż-informatyk w sklepie:
- Dzień dobry!
- Dzień dobry.
- Czy są jajka?
- Tak.
- To poproszę 10 kiełbas!


W pewnym mieście ukazało się ogłoszenie o pracy w barze. Tego samego wieczora, gdy bar był już pełny, ktoś próbuje się przecisnąć do kontuaru. Po chwili barmanowi ukazuje się facet: 1,60 m. wzrostu, chudy, lekko łysiejący - ogólnie mówiąc takie chucherko.
- Andrzej jestem. W sprawie pracy przyszedłem.
Barman go zlustrował, uśmiechnął się i rzucił swojskie:
- Wypier***!
Andrzej rozejrzał się, podciągnął rękawy i zaczął od stojących najbliżej drzwi.

Maz wraca wcześniej do domu, wiec zona w panice mówi do kochanka:
- Uciekaj na balkon
- Ale przecież pada deszcz!
- Nieważne wyłaź
Stoi goły kochanek na balkonie i widzi biegaczy na ulicy. Pomyślał, ze dołączy do nich i dobiegnie do domu. Jak pomyślał tak zrobił.
Biegnie chwile z nimi gdy jeden z nich go pyta:
- Kolega zawsze biega na golasa?
- Zawsze!
- I zawsze w prezerwatywie?
- Tylko kiedy pada!

W pewnej rodzinie urodziła się sama główka. Kilka lat później, przy stole wigilijnym siedzą wszyscy członkowie rodziny. Główka też oczywiście siedzi ze wszystkimi i jje zupę. Zjadła, poturlała się pod choinkę, otworzyła prezent i powiedziała:
- Kurde! Znowu czapka!

Szedł sobie garbaty, potknął się, przewrócił na plecy. Pokołysał się, pokołysał, i ...usnął.

Ona do męża:
- Będziesz jadł tę zupę? Bo jak nie to dodam śmietany i dam psu.

Stoi gość na ulicy, z uszu leje mu się krew, gałki oczne na wierzchu - wiszą
właściwie na ostatnich żyłkach. Między nogami pęta mu się wypadnięty odbyt,
w dłoniach trzyma wątrobę i mówi:
- No! To żem se, k***a, kichnął...

Dlaczego kobiety chodzą na obcasach, malują się i perfumują?
Bo są małe, brzydkie i śmierdzą...

Trzech pedałów kłóci sie ktory ze sportów jest najlepszy.
Pierwszy mowi że pływanie, gdyż mozna wszystko widziec itd...
Drugi zaś twierdzi, że zapasy, gdyż można macać itd...
A trzeciu odpowiada Ze piłka noŻna...
Koledzy pytają: Cooooo? Piiiiiłka nożna?!
Ten odpowiada: Biegne na bramke przeciwnika, nie trafiam, a trzydziesci tysiecy kibicow krzyczy: "chuj ci w dupe, chuj ci w dupe!". A JA LEŻE I MARZE.

- Babciu widziałaś gdzieś moje tabletki?
Były oznaczone literkami "lsd"
- Ch..j z tabletkami, widziałeś, ku..a, smoka w kuchni?

Płynie ślepy z łysym łódką i łysy złamał wiosło.
- To żeśmy kurwa dopłynęli.
I ślepy wysiadł.


Koleżanka opowiada koleżance:
- kupiłam sobie specjalnie trenowanego skunksa i mówie Ci, że robi najlepszą minetę na świecie!
- No dobra, ale co ze smrodem...?!
- Spokojnie, trzy dni żygał, ale się przyzwyczaił...

Jedzie Arab na wielbłądzie. 10 metrów za nim biegnie zziajana kobieta...
Z przeciwnej strony nadjeżdża drugi Arab, kolega tego pierwszego i pyta:
-Dokąd tak pędzisz ? Co się stało?
-A wiesz, żona bardzo źle się czuje. Jadę z nią do szpitala...

Rozmawiają dwie kobiety na temat swoich ulubionych pozycji seksualnych:
- Wiesz, ja to najbardziej lubię na "rodeo"
- Jak to na "rodeo", co to znaczy?
- Zaczynam normalnie, na jeźdźca. Po pewnym czasie mówię mu, że mam AIDS i próbuję się utrzymać

Przychodzi mąż do domu patrzy, a tu żona podłogę myje z pupą wypiętą do góry. Długo nie myśląc, podbiega, łapie za tyłek, spódnice podwija, majtki w dół i ognia.
Zrobił co chciał, a żona odwraca się do niego i mówi z politowaniem:
- Jesteś taki sam poje*any, jak chłopaki u mnie w robocie ...


Kiedy pies Etiopczyka ostatni raz widział kość?
Jak miał złamanie otwarte.


W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty.
Grają, grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden mówi:
- Grajcie we dwóch, ja idę cos wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie te wioskę na południe stad?
- Tak
- No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego...
Drugi wampir wstaje:
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołądek.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie to miasteczko na zachód stad?
- No...
- Nikt już tam nie mieszka, hehe..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty.
Morda cala we krwi.
- A ty gdzie byłeś!?
- Nigdzie. Wyje**łem się na schodach.

- Dlaczego kobieta ma w domu tak dużo do roboty? Śpi w nocy to i się jej
zbiera...



- Prostytutka po łacinie? - persona non gratis



- Małżeństwo jest jak fatamorgana na pustyni - widzisz pałace, palmy,
wielbłądy. Potem znikają kolejno pałace i palmy, a na końcu zostajesz sam
na sam z wielbłądem.

Jedzie kowboj po prerii i widzi samotne drzewo. W drzewie dziuplę, a wokoło dziupli ślady kul, jakby ktoś z karabinu maszynowego strzelał. Wydalo się mu to ciekawie. Podjechał bliziutko i zajrzał w dziuplę. Nagle ktoś chwyta kowboja za uszy i mówi:
- S-sij! Zobaczysz że ci się spodoba !
I z ciemnej dziupli wyłania się członek. Kowboj opiera się, wrzeszczy, a ten ktoś jego uszy skręca i powtarza
-Ssij, ssij! Zobaczysz że ci się spodoba!
Kowboj nie wytrzymał bólu, i odessał co musiał. Wyrwał się, odskoczył od drzewa. Wydostał pistolety zrobiłsito z drzewa wokól dziupli.. Jednak żadnego ruchu nie zaobserwował. Znów podjechał do dziupli, zajrzał do wnętrza. Nagle ktoś chwyta kowboja za uszy i mówi:
-Ssij! Mówiłem, że ci się spodoba!

Rok 2012.
Armia odrodzonego imperium rosyjskiego podbiła już prawie całą Europę. Ostatnie niedobitki NATO rozpaczliwie bronią się na Skale Gibraltarskiej. Generalissimus Putin podchodzi do ogromnej mapy kontynentu i z dumą spogląda na swoje zdobycze.
- Wszystko moje! - mruczy z zadowoleniem.
Nagle jego uwagę przykuwa niewielka żółta plamka w Przywislaskm Kraju. Zadowolenie generalissimusa w mgnieniu oka zmienia się we wściekłość.
- Co to jest?! - cedzi ze złości poczerwieniały Putin.
Cały sztab generalny zamarł strwożony w bezruchu. Nikt nie ośmielił się przerwać tej złowieszczej ciszy.
- Co to kurwa jest?! - wrzasnął Putin.
Na te słowa wystąpił głównodowodzący marszałek i bijąc wiernopoddacze pokłony z duszą na ramieniu odpowiedział:
- Wybaczcie wasza dostojność, to ci Wietnamczycy ciągle nie dają się przepędzić z warszawskiego Stadionu...

Pewien kierowca olbrzymiego TIRa w Stanach Zjednoczonych dostał do przewiezienia z Kaliforni do Nowego Jorku dość dziwny ładunek. Było to 20 ton jednakowych, czarnych kul do gry w kręgle leżących luzem w przyczepie.
Facet nie wybrzydzał tylko podczepił kontener i pojechał. Na jednym z ostatnich postojów przed NYC przeczytał jeszcze raz umowę i ze zgrozą zauważył, że małym druczkiem napisane jest, iż ma on sam te kule wyładować u adresata.
- Fuck - pomyślał - przecież się zajebię na śmierć.
Gość był jednak z gatunku "pomysłowych Dobromirów" więc zastanowił się
chwilkę i z uśmiechem wsiadł do ciężarówki, odpalił i śpiewając wyjechał na
autostradę wiodącą do Nowego Jorku.
Gdy dojechał do miasta skierował się w stronę Harlemu. Tam zaczepił dwóch
małych, czarnoskórych chłopaczków i zaproponował im rozładunek towaru za symboliczne 100$ na głowę. Chłopaki się zgodzili ale ponieważ miejsce rozładunku znajdowało się na Manhattanie zabrali ze sobą rower aby po skończonej robocie móc wrócić do domu nie płacąc za metro. Rower wrzucili do kontenera, sami też tam wleźli, kierowca zamknął drzwi i pojechali. Po drodze jednak TIR został zatrzymany za przekroczenie szybkości przez patrol policji drogowej. Jeden z policjantów zaczął sprawdzać kierowcy dokumenty
a drugi poszedł na tył samochodu sprawdzać wszystko czego mógłby się czepić.
Po chwili wraca ten z tyłu i mówi do szofera:
- Wsiadaj, i odjeżdżaj stąd natychmiast. Możesz się zatrzymać dopiero poza
granicami stanu.
Wyrwał koledze dokumenty, wcisnął je kierowcy i wręcz wsadził go do maszyny
zatrzaskując za nim drzwi. Gdy TIR odjechał zdezorientowany kolega pyta:
- Co ty wyprawiasz?
- Ty wiesz co tam było w naczepie? - odpowiada zapytany - Ten gość wiózł
cały transport murzyńskich jaj. Dwóch się chyba właśnie wykluło i jak zaglądałem to zauważyłem, że zdążyli już zapierdolić rower.


Co robi górnik po śmierci?
Trzy dni wolnego, a potem znowu pod ziemię

Jaka jest prawdziwa kobieta?
Nigdy nie ma: czasu, pieniędzy i w co się ubrać.
Zawsze ma: rację, genialne dzieci, męża idiotę
Z niczego potrafi zrobić: sałatkę, kapelusz i awanturę małżeńską

Kiedy Jane po raz pierwszy spotkała Tarzana w dżungli...

bardzo jej się spodobał i podczas pytań o jego życie, zapytała go jak uprawia seks.
"Tarzan nie wiedzieć seks"
Jane wytłumaczyła mu, co to jest seks, a Tarzan na to:
"Aha, Tarzan używa dziury w drzewie" Zszokowana, odpowiedziała
"Ale Tarzanie, robisz wszystko źle, ale pokażę ci jak to robić właściwie" Zdjęła ubranie, położyła się na ziemi i mówi: "Tutaj, musisz włożyć go tutaj"
Tarzan zdjął swoją opaskę, podszedł bliżej z ogromną erekcją i nagle z całej siły kopnął ją w krocze. Jane zaczęła się toczyć w ogromnym bólu przez parę minut, w końcu udało się jej złapać oddech i krzyknęła:
"Dlaczego to zrobiłeś?"
"Tarzan sprawdza, czy nie ma pszczół"


Mały Jasiu podchodzi do mamy i pyta;
Mamo, której krwi jest we mnie więcej żydowskiej czy cygańskiej?
Oczywiście Jasiu, że tej po mnie, żydowskiej.
Aby sie upewnić podchodzi do ojca
Tato, której krwi jest we mnie więcej: żydowskiej czy cygańskiej?
Oczywiście, że tej po mnie, cygańskiej, a czemu pytasz?
Bo dzisiaj jak byłem w sklepie po rower to nie wiedziałem czy negocjować cenę, czy podpierdolić.


Około 10 letni syn pyta ojca:
- Tato, jaka jest róznica między teorią a praktyką?
- Wytłumaczę ci tak. Idź do matki i zapytaj, czy oddałaby się obcemu mężczyźnie za 1 milion zł.
Synek poszedł, przychodzi po chwili i mówi, że po wielkim namyśle powiedziała, że za taką kasę to by się oddała.
- Teraz idź do swojej starszej siostry i zapytaj o to samo.
Minął jakiś czas, synek przychodzi i mówi, że siostra także by się zgodziła.
- To idź jeszcze do swojego starszego brata.
I tutaj także odpowiedź była twierdząca.
Na to ojciec mówi:
- I widzisz synku tak to właśnie jest, w teorii mamy 3 miliony złotych, a w praktyce 2 kurwy i pedała.

Pewien gość strasznie chciał zostać hippisem. Napisał, więc list do Stowarzyszenia Hippisów. Napisał tak:
- Nazywam się Jan Nowak, chcę zostać hippisem. Walę wódę rano i wieczorem, żarłem już wszystkie możliwe prochy, nie myję się od dwóch lat, biegam w zimę na bosaka i mam włosy tak długie, że wycieram sobie nimi dupę.
Po tygodniu przychodzi odpowiedź:
- Odrzucony. Prawdziwy hippis NIGDY nie wyciera dupy

Siedzą 2 gołębie na parapecie. Jeden grucha a drugi jabłko.

Przychodzi facet do apteki i mówi:
- Proszę o tabletki na chciwość. Tylko dużo ! dużo! dużo! dużo!

Siedzi facet nad stawemi łowi ryby. W pewnym momencie wynurza się żaba i
pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
- A skocz sobie - odpowiada facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza
i pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć
do wody?
- No to skocz sobie - odpowiada facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza
i pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym usiąść koło Pana?
- A siadaj - odpowiada facet.
Żaba siada koło faceta, a ten dalej łowi ryby. Siedzą tak sobie w
milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
Na to pierwsza żaba:
- Spie**alaj!.......... Dobrze mówię, Proszę Pana?

Standardowy
W pierwszej klasie szkoły podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa?
Małgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Jasio podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce za głowę i szeroko nogi !!! .


Siedzi kilku informatyków przy piwie, i gadają o kompach oczywiście. Mija pół godziny, jeden z nich odważnie mówi.
- Pogadajmy o czymś innym.
- O czym? Pyta inny
- O dupach na przykład
Parę minut konsternacji, no i jeden odważny mówi:
- Moja karta graficzna jest do dupy.

Trzech myśliwych przechwala sie kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy mówi:
- Ja upolowałem niedźwiedzia!
Drugi:
- Ja upolowałem 100 zajęcy!
Trzeci:
- A ja upolowałem 10000 nopleasow!
- Nopleasy? Co to takiego?
- Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały "No, please!"

Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą,
podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
- Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia.
- Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wej ść z żółwiem!
- Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie
przeszkadzał.
- To porządne kino, proszę nie blokować kolejki!
- Ależ proszę pani, kupię dwa normalne...
- Nie i już. Następny!
Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po
chwili wrócił do kasy - pod pachą miał już tylko pudełko z popcornem, w ręce
kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów.
W środku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę
świeżym powietrzem - rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić
szyję.
Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:
- Stary - widziałe ś?
- Co?
- Ten facet tam - ma fi**a na wierzchu...!
- No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz.
- No... ale mój nie wpierdala popcornu!

Żona do męża:
- Kochanie, rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę. Powiedziałbyś chociaż ze 2 słówka...
.
.
.
- Dupa wyżej


Hrabia siedzi sobie przy w fotelu z kopytami wyciągniętymi na stół.
Podchodzi do niego Jan i pyta:
-Hrabio może napije się Pan herbatki?
Hrabia:
- herbatki???? bez sensu
Jan:
-to może podam Hrabiemu obiad
Hrabia:
-obiad?????? bez sensu
Jan:
-Mam dla Hrabiego zagadkę: co to jest?
- małe ruchliwe i wchodzi do dziury
Hrabia :
-Ch*j!!
Jan:
-nie Hrabio, mysz.
Hrabia:
-mysz w ci**e???? bezsensu

Wchodzi śrubokręt do baru, a barman:
-O! Witam Pana, wie pan co, mamy nawet drinka, który nazywa się jak Pan...
A Srubokręt:
-Weż mi tu barman nie pier**l, że macie drinka który sie nazywa Pawełek...



Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizyta do Regana. Rozmawiają sobie, a Jaruzelski pyta:
- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, ze u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
Regan wyjaśnia, ze sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelskiemu jakich to ma zdolnych ludzi. Łączy się ze swa sekretarka i mówi:
- Bush do mnie!
Po chwili zjawia się Bush. Regan mówi:
- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
Bush chwilę się zastanawia i mówi:
- Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!
- Bardzo dobrze! - mówi Regan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.
Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:
- Kiszczak do mnie!
Po chwili zjawia się Kiszczak.
- Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale nie jest to ani twój brat, ani twoja siostra.
Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:
- Towarzyszu Generale, melduję, że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro złapiemy sq*.*syna!
Na to Jaruzelski:
- Nie złapiecie, nie złapiecie...
- Dlaczego, Towarzyszu Generale?
- Bo to jest Bush.

 

Honecker, po swojej śmierci w piekle został wprowadzony do tego wielkiego kotła, gdzie wszyscy grzesznicy się piekli. No i diabeł jeszcze tłumaczy, ze każdy tutaj jest karany według swoich grzechów, tzn. ten kto mało zgrzeszył, ten stoi tylko po kostkę w tej gotującej smole, inni aż po kolano, a jeszcze inni po pas, itd. Wiec, diabeł prowadzi Honeckera do tego kotła i Honecker znalazł swoje miejsce u innych stojących aż po pas w smole. No i rozglądając się zauważył, ze tam Hitler stoi w środku, no i tez tylko po pas. Więc, wzburzony pyta się diabla, co to ma znaczyć, w końcu nie zgrzeszył tyle co ten faszysta Hitler. Diabeł patrzy się w tym kierunku i krzyczy:
- Ej, Adolf, przestań i zejdź z Breżniewa!

 

Prezydent Rosji i USA założyli się, czyjego państwa osiągnięcia są lepsze... Przyjechał Jelcyn do Ameryki. Znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Jelcyn do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu wielki huk, bum, cos błysnęło i rozleciał się jego samochód. Clinton z triumfująca mina spojrzał na zdziwienie przeciwnika. Następnie Clinton udał się do Rosji, i tak podobnie jak poprzednio znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Clinton do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu nic... Następnie z ironicznym uśmiechem powiedział:
Clinton - Eeee, to u nas w Ameryce to wszystko działa!
Jelcyn - Ameryki niet.

 

Do Polski przyjechał Kohl, wiec Kwaśny zaprosił go do restauracji. Kelner pyta się tam Kwacha:
- Panie prezydencie, co podać?
Na to Olo:
- Dla mnie piwo, a dla Helmuta cola...

 

Kwaśniewski podpisuje z Havlem umowę o współpracy kulturalnej. Kwaśniewski podpisał a Havel czyta umowę; piec, dziesięć minut, wszyscy czekają w końcu Kwaśniewski nie wytrzymuje i pyta Havla czy musi to wszystko teraz czytać w końcu przeczytał to wcześniej. Havel mówi:
- Musze przeczytać, żeby nie było jak w 68-mym jak zamiast "Czerwonych Gitar" przysłaliście nam "Czerwone Berety".

 

W latach 70-tych:
- Jak się macie, drodzy towarzysze? - zażartował Gierek, witając się z robotnikami.
- Dobrze, towarzyszu sekretarzu - zażartowali robotnicy.

 

- Jakie są polskie drogi do kapitalizmu? - pyta dziennikarz na konferencji prasowej wicepremiera.
- Drogi węgiel, drogi gaz, drogi prąd...

 

Pomiędzy ambasadami USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek.
Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depeszę do swoich:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnicę to dostałam taka długa, ze ledwo chodzę."
W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnicę to mi dali taka krótka, że mi chyba widać jaja i kałasza."

 

Słyszeliście? Każdy polityk ma otrzymać po paczce pampersów! Wiecie dlaczego?
- Żeby z reform znów gówno nie wyszło!

 

Znany polityk chrzescijansko-narodowej partii szedl ulica i się potknal.
- O cholera - powiedzial.
- O kurwa - dodał - powiedziałem cholera, a to przecież grzech.
- A ch*.* i tak nie chciałem by w ZChNie - zakończył.

 

Leszek Moczulski został powołany na sędziego startowego w biegu na 100 metrów. Dostał pistolet startowy i dowiedział się, że jak tylko główny arbiter zezwoli na bieg ma wystrzelić.
- Do którego zawodnika najpierw? - pyta Moczulski.

 

Jedna z zalet demokracji jest to, że nikt kto został wybrany nie jest głupszy niż ci co go wybrali. Im głupszy jest ten wybrany, tym głupsi są ci co go wybierali...

 

Na Kubie wybuchło powstanie przeciw Fidelowi. Powstańcy zbliżyli się do jego siedziby. Fidel stanął przed swoim portretem i zadał mu pytanie:
- I co teraz będzie?
- Ano nic - odpowiedział portret. - Mnie zdejmą, a ciebie powiesza.

 

Nauczyciel pyta:
- Jasiu, czy w twoim domu wisi portret Stalina?
- Nie, proszę pana- odpowiada grzecznie uczep.
- A Bieruta?
- Nie, proszę pana.
- To może Bermana?
- Tez nie - odpowiada Jasio. - Ale tato mówił, że jak go puści UB, to powiesi wszystkich trzech.

 

Rozmawiają dowódcy armii USA i ZSRR.
USA: A u nas każdy żołnierz dostaje dziennie żarcia za 10 dolarów
ZSRR: Eeeee tam... Kto ci zje 30 kilo ziemniaków?

 

Do Brezniewa przyjechała z wizyta jego matka gdzieś z dalekiego kołchozu. Została przyjęta jak głowa pastwa, oprowadzona po fabrykach, muzeach, odbyły przyjęcia na jej cześć. Odjeżdżając, mówi do syna:
- To wszystko twoje, Lonia?
- Tak, mamo.
- Uważaj, synku, bo jak przyjdą komuniści, to ci wszystko zabiorą!

 

- Jak się u was żyje?
- No, zaraz po przyjściu czerwonych było bardzo ciężko...
- A później?
- A później przywykliśmy...

 

- Jasiu wymień czterech naszych największych polityków.
- Wałęsa... Kuroń... Mazowiecki... i... Havel.
- Jasiu, Havel to przecież Czech!
- Nie, czterech!!

 

Film propagandowy na cześć Stalina.
Do Stalina na defiladzie podbiega dziewczynka:
- Wujku, daj cukierka...
- SPIER*.*.*!!!
Komentator:
- A mógł zabić!

 

Pytanie do Radia Erewan:
- Jak długo będzie żyć Przewodniczący Komunistycznej Partii Chin?
- Nie wiemy, ponieważ nie leczy się w Moskwie

 

Pytanie do Radia Erewań:
- Dlaczego pszczoły mają królową, a nie sekretarza?
- Bo chcą mieć miód, a nie gówno.

 

Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć, o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

 

Radio Erewań to słynna stacja, która w dobie komunizmu potrafiła udzielać rad obywatelom dręczonym przez system, wielu pracowników radia źle przez to skończyło (wczasy na Syberii).

 

- Kiedy odbyły się pierwsze w wiecie wybory według komunistycznego wzorca?
- W raju, gdy Pan Bóg stworzył kobietę, przyprowadził ja do Adama i powiedział:
"Wybierz sobie żonę"

 

- Jak daleko nam do komunizmu?
- 8 kilometrów!
- Dlaczego?
- Bo towarzysz Lenin napisał: "Co pięciolatka - krok do przodu!"

 

Kolejne pytanie do radia Erewan:
- Drogie radio, dlaczego nie cytujecie kawałów politycznych?
- Drogi słuchaczu, bo nam jest bardzo dobrze, że jemy biały chleb nad Morzem Czarnym, a nie odwrotnie...

 

Zamawia Clinton rozmowę tel. z Piekłem. Gada, gada, po kilku dniach przychodzi rachunek na bajońska kwotę. Zamówił także Jelcyn, bo co, ma być gorszy? Gada, gada, gada, gada... Przyszedł rachunek na kilkanaście rubli. Zdumiony dzwoni na centrale z zapytaniem co on tak tanio, a Clinton drogo?
- Bo ze Stanów do Piekła to międzynarodowa, a z Moskwy to miejscowa...

 

Wałęsa wybrał się z małżonka na premierę baletu "Jezioro Łabędzie". Tuz po rozpoczęciu, nasz zmęczony maż stanu usnął. Obudziły go oklaski po zakończeniu przedstawienia. Nieco zmieszany Wałęsa pyta się współmałżonki:
- Danka, czy ktoś zauważył że trochę przysypiałem?
Odpowiedz:
- Ci na widowni to nie ale ci na scenie to zaraz jak zasnąłeś zaczęli chodzić na palcach.

 

Wałęsowie poszli do ZOO i nagle Danuta zauważyła:
- Lechu, patrz tu jest gęś, może byśmy ja wzięli, upiekli, byłoby dla wszystkich na parę dni.
Na to Lechu:
- Glupiaś, to nie jest gęś tylko pelikan i z tego się robi atrament.

 

W Polsce ukazał się zbiór dowcipów rysunkowych na temat Wodza. Jeden z nich przedstawia Matkę Boska ze znaczkiem z Wałęsa w klapie.

 

Zebranie lokalnego oddziału KPSS na Czukotce. Atrakcja jest towarzysz, który
Właśnie powrócił z Moskwy. Inni Czukcze pytają go:
- I czego się dowiedziałeś w Moskwie, Mekce naszej?
- Bardzo dużo, ale przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy:
Po pierwsze: że Marks i Engels to byli dwaj rożni ludzie
Po drugie: że socjalizm służy człowiekowi
Po trzecie: sam tego człowieka widziałem.

 

Brezniew ładuje w W-wie. Wita go salut honorowy. Huk przewala się nad miastem. Jakaś babcia pyta przechodnia:
- Co to wojna?
- Nie, tylko Brezniew przyleciał.
- To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu?

 

Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie Wysyłają na Kreml krótkie zawiadamianie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Brezniewa. Przychodzi krotka odpowiedz:
- Mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Suslowa.

 

W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi, który tamtemu kreci kijem w d*.*ie. Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada:
- A bo on ma przyjaźń polsko-radziecka w d*.*ie, a ja mu ja pogłębiam.

 

Sekretarz partii podchodzi do proboszcza.
- Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii.
- Nie pożyczę - odpowiedział proboszcz.
- Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji.
- Nie będziecie nieśli? To ja nie napisze wam przemówienia na 1 maja.
- Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g*.*no będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii.

 

Pan prezydent (Lechu) zachorzał. Przychodzi Drzycimski i mówi:
- Panie prezydencie, parlament przesyła pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia 238 glosami za, 120 przeciw i 40 wstrzymującymi się...

 

W terenie delegat PZPR pyta:
- No i jak u was idzie walka z Kościołem?
- Walczymy, ale prawdę powiedziawszy, przegraliśmy.
- Co to znaczy?
- Najpierw ufundowaliśmy solidna ławę i chcieliśmy postawił ja z przodu, żeby cala egzekutywa siedziała przed ołtarzem. Ksiądz się nie zgodził. Powiedział, ze tam będą siedzieli jego pobożni parafianie. No to my księdzu na to, że nie będziemy nosili baldachimu na procesji. Ksiądz się zezłościł i mówi do nas: "Skoro tak, to ja nie będę wam pisał sprawozdań z egzekutywy!" No i musieliśmy ustąpił, żeby partia szkody nie poniosła...

 

Bill i Hillary C. Jada samochodem po Arkansas. Wjeżdżają na stacje benzynowa. Hillary pokazuje Billowi faceta przy pompie:
- Wiesz, kiedyś o mało za niego nie wyszłam...
- Ale chyba nie żałujesz, że wyszłaś w kopcu za mnie? W końcu nie byłabyś teraz żona prezydenta...
- Bill... Gdybym wyszła za niego, to on byłby dziś prezydentem.

 

Bill wybiera się na poranny jogging zima. Biegnie, biegnie, nagle widzi jakiś napis na śniegu. Patrzy: "BILL CLINTON TO GÓWNIARZ".
Clinton wkurzył się. Wezwał szefa FBI i kazał mu przeprowadzić śledztwo. Kilka godzin później przychodzi do niego agent i mówi:
- Panie prezydencie, mam dobre wieści i złe wieści.
Clinton:
- Najpierw dobre.
Agent pokazuje mu wyniki testów:
- Analiza próbki moczu wykazała, że to Jesse Jackson (polityczny przeciwnik Clintona, Murzyn) odlewał się na śnieg.
Bill:
Hm... A te źle?
Agent:
Jak by to powiedzieć... No... Tego... To charakter pisma Hillary...

Spotyka się dwóch kumpli:
- Ty, wiesz, wczoraj na targu od ruskich kupiłem mapę Europy.
- No i co?
- No i se qrwa wyobraź, ze nas tam nie ma!

 

- Jaka jest największa i najstarsza oaza polityki?
- Komunikacja miejska! Żeby w godzinach szczytu wejść do tramwaju lub autobusu trzeba się mocno pchać, głośno krzyczeć, pluć i kopać...




  Towarzysz partyjny pyta Rektora:
- Towarzyszu Rektorze na którym to roku jesteśmy?
- Na trzecim... - pada odpowiedz.
- Oj guzdrzecie się towarzyszu Rektorze, guzdrzecie.

 

W Związku Sowieckim ogłoszono konkurs na najlepszy dowcip. Dla zwycięzców przewidziano trzy nagrody: I - 15 lat łagru, II - 10 lat, III - 5 lat.

 

Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego ogłosiło konkurs na najlepszy dowcip polityczny.
Nagrody: I - 5 lat obozu pracy, II - 4 lata, III - 3 lata.
Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia - od roku do sześciu miesięcy obozu pracy.

 

- Czym się różni Warszawiak od Paryżanina?
- Paryżanin, jak tylko gdzie usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe, natomiast warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz siedzi.

 

- Czym się różni polskie prawo od amerykańskiego?
- Polskie gwarantuje wolność wypowiedzi, a amerykańskie wolność po wypowiedzi.

 

Po rozprawie prokurator, zataczając się ze śmiechu, wpada do pokoju, w którym siedzą jego koledzy po fachu.
- Co cię tak rozbawiło? - pytają.
- Genialny kawał polityczny.
- Opowiedz.
- Nie mogę. Przed chwilą właśnie za ten dowcip zażądałem pięć lat.

 

Nauczyciel pyta ucznia:
- Jaką mamy teraz Polskę?
- Ludową.
- Jeszcze jaką?
- Demokratyczną.
- I jeszcze jaką?
- Socjalistyczną.
- A przed wojna jaka była?
- Niepodległa.

 

Do województwa przyjechał chłop ze skargą:
- W komitecie PPR w powiecie toczy się walka klas między tymi, którzy mają trzy klasy, a tymi którzy mają cztery...

 

- Dlaczego Rokossowski został marszałkiem Polski?
- Bo taniej jest ubrać w polski mundur jednego ruskiego niż całe wojsko w ruskie mundury.

 

- Co chciałby na gwiazdkę?
- Na którą?
- Na pięcioramienną.
- Nasrać.

 

Po locie Gagarina rozmawia dwóch Polaków:
- Panie, Ruskie w kosmos polecieli!
- Wszystkie?
- Nie, jeden.
- To co mi pan głowę zawracasz!

 

Czterech pancernych i psa wysłano do Czechosłowacji wraz z wojskami Układu Warszawskiego. Pancerni przekroczyli granicę, Szarik nie chciał iść dalej.
- Jestem pies, nie winia - zaszczekał.

 

Po wydarzeniach marcowych podniósł się poziom wykształcenia milicjantów, gdyż spędzili dwa tygodnie na uniwersytetach.

 

W związku z przyjazdem Papieża w Polsce zabrakło białego materiału i koronek. Wszystkie zapasy wykupiła SB na komże dla swych współpracowników...

 

- Co by było, gdyby nagle całą polską milicję przeniesiono do Związku Sowieckiego?
- W obu krajach natychmiast podniósłby się współczynnik inteligencji.

 

- Kto budował Biełomorkanał?
- Wały prawobrzeżne sypali ci, co opowiadali dowcipy, a lewobrzeżne ci, co słuchali.

 

- Dlaczego po zjednoczeniu PPR i PPS i powstaniu PZPR w Polsce jest zimno, ciemno i mokro?
- Bo rządzi lud, wiecie tylko jedna gwiazda i dwie partie się zlały.

 

- Dlaczego milicjanci chodzą parami?
- Jeden umie czytać, drugi pisać.
- A dlaczego w ZSRR chodzą czwórkami?
- Dwóch pilnuje naukowców.

 

- Jaka jest rola związków zawodowych w kapitalizmie?
- Mają bronić robotników przed ustrojem.
- A jaką rolę spełniają w socjalizmie?
- Odwrotną niż w kapitalizmie.

 

Obowiązuje zakaz kąpieli w Bugu. Gdyby kto zaczął tonąć i machać rękami, Sowieci mogliby pomyśleć, że są wzywani na pomoc.

 

Rosjanie podarowali Polakom milion butelek na powitanie 1982 roku. Warunek był jeden: każda butelka ma być podana przez kelnera w mundurze wojskowym.

 

- Dlaczego 13 grudnia w TV nie było na dobranoc Pszczółki Mai?
- Bo nie znaleźli takiego małego munduru.

 

Dwóch Polaków - to nielegalne spotkanie.
Czterech - to nielegalny wiec.
Dziesięć milionów - garstka ekstremistów.

 

- Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzela do robotników?
- Bo głównym celem rządu socjalistycznego jest zawsze robotnik.

 

- Dlaczego Jaruzelski w Polsce chodzi w mundurze, a gdy jedzie do Moskwy, to ubiera zwykły garnitur?
- Bo w Polsce przebywa służbowo, a tam jest u siebie w domu.

 

- Oj, co to dalej będzie - zastanawia się Jaruzelski, patrząc na swój portret.
- Nic - odpowiada portret - mnie zdejmą, ciebie powieszą.

 

Zomowcy dostali rozkaz, by stawić się na zbiórkę tylko z rzeczami osobistymi. Jeden z nich przyniósł futrynę.
- Nie było rozkazu, żeby przynosić trofea - krzyczy dowódca.
- A piwo czym będę otwierał?

 

Zomowcy pobili studenta, który na ulicy rozrzucał ulotki. Po jakim czasie zauważyli, że kartki były puste.
- Dlaczego pan rozrzucał puste kartki? - pytają.
- Ludzie i tak wiedzą, co ma być na nich napisane.

 

Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill i Hillary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem na balkon, pobłogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem?

 

Gorbaczow zabawił na jakiej balandze do późna, a raczej do wczesnego rana, a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryfę i jadą. Gorbaczow popędza, jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu, Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje, przeleciał przez jakie czerwone wiatło, a tu ich, cap, drogówka zatrzymała!
Milicjant popatrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się:
- Kto to był?
- Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow!

 

Wybory w latach 50-tych. Na cianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci.
- O! Piłsudski.
- Nie Piłsudski, towarzyszko, tylko Josif Wisarionowicz Stalin.
- A co on takiego zrobił ten Stalin?
- On wygnał Niemców z Polski.
- Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich.

 

Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i cierką, nie przejmując się, stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki:
- Paszła w piiizduuu!!!
- Ja, towariszcz gienieral?
- Niet, Zapadnaja Jewropa!!!

 

Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się, żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krzele". Gierek stawia drugą stopę na krzele i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza:
- Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!

 

W 1968 r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomółki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomółka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...

 

Z pamiętnika komunisty:
Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin
drugi dzień: włączam telewizor - Lenin
trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin
czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin
piaty dzień: boję się otworzyć konserwę.

 

- Dziwicie się Kacperek, że nie ma dla was premii? Przypomnijcie sobie! Na pochodzie pierwszomajowym toście nieśli portret towarzysza Bieruta, a na ramieniu jakiegoś kundla. A jak powiedziałem "Kacperek, rzucie to bydlę!", to coście rzucili...?

 

Spotykają się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi:
- Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który!
Na to Jelcyn:
- I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie?
Wtedy Pawlak:
- No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto...

 

Przyjeżdża Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko:
- Ja gut, Ja gut.
Na to Wałęsa mówi do Mietka:
- Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś.
Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi:
- Danke.
Na to Wałęsa:
- Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam.

 

W kawiarni spotykają się dwaj przyjaciele: Amerykanin i Rosjanin. Obaj opowiadają, jak im się wiedzie. Amerykanin mówi:
- No, oprócz tego wszystkiego, co ci mówiłem, to mam jeszcze 3 samochody.
- Po co ci aż 3 samochody ?
- Jednym jeżdżę do pracy, drugi ma żona na zakupy, a trzecim jedziemy do przyjaciół. A ty ile masz samochodów?
- Dwa.
- Czemu tylko dwa ? - pyta Amerykanin.
- Jednym żona jeździ po zakupy, drugim ja do pracy.
- No, a do przyjaciół?
- Do przyjaciół to my czołgiem.

 

Na konferencji prasowej dziennikarka zadaje pytanie naszemu prezydentowi:
- Fama mówi, ze używa Pan słów, których znaczenia pan mnie zna.
Na co prezydent:
- Niech pani powie tej Famie, ze może mnie pocałować w d*.*ę i vice versa.

 

Prezydent USA spotkał się z prezydentem Rosji. Rozmawiają na temat zarobków.
- W USA robotnik zarabia 1.300$ a na życie starcza mu 150$...
- A co z resztą?
- To nas nie obchodzi. A u was?
- U nas robotnik zarabia 5000 rubli a na żywność wydaje 10.000.
- A skąd bierze resztę?
- O, to nas nie obchodzi...

 

Armia Polska postanowiła stworzyć w czasie wojny partyzantkę w kraju. Zgłosiło się paru kamikadze. Na przeszkoleniu generał tłumaczy im, co maja robić:
- Wsadzimy was do samolotu, polecicie nad kraj, 3 minuty od granicy wyskoczycie ze spadochronem. Pociągniecie za prawa rączkę. Jeśli spadochron zawiedzie, to za lewa. Wylądujecie koło rzeki, tam w krzakach będzie rower, pod siodełkiem pistolet i mapa. Tak dotrzecie do oddziału.
Stefan był odważnym chłopem, zgłosił się jak na prawdziwego patriotę przystało. Leci samolotem, skoczył 3 minuty od granicy jak pan generał przykazał. Spadając chwyta za prawa rączkę - nic - , za lewa - d*.*a zbita, dalej nic. Skonsternowany mruczy pod nosem:
- Q*.*a, jak i tego roweru w krzakach nie będzie, to ja pier*.*lę taka partyzantkę!!!

 

Podczas jednej z wizyt w Polsce Breżniew został zaprowadzony przez Gierka do biblioteki. Breżniew chodzi, przegląda książki, nagle w jego ręce dostał się "Pan Tadeusz". Breżniew zaczyna czytać...:
"Litwo, ojczyzno moja......", wściekły rzuca książkę i pyta się Gierka:
- Kto to napisał?!!!
Gierek wystraszony nie na żarty:
- Mickiewicz, ale... ale on już nie żyje....
Na to rozpromieniony Breżniew:
- Wiesz co Edziu, za to cię właśnie lubię!

 

W Muzeum Lenina w Poroninie odbyła się wystawa i konkurs na zegar najlepiej propagujący pamięć Lenina.
Trzecie miejsce zajął zegar w kształcie sierpa i młota.
Drugie miejsce zajął zegar z kukułka, która wychodziła i robiła:
- Kuku, Lenin, kuku, Lenin, ......
Pierwsze miejsce zajął zegar, z którego wychodził Lenin i robił:
- Kuku, kuku, kuku, .......

 

W jednym z miast Związku Radzieckiego postanowiono postawić pomnik Czajkowskiego. W czasie uroczystego odsłonięcia rzeźby oczom obecnych ukazał się siedzący w fotelu Lenin.
- Miał być pomnik Czajkowskiego - dziwi się jeden z obecnych.
- Wszystko w porządku - odpowiada jeden z widzów - przeczytajcie napis na cokole: "Towarzysz Lenin słucha muzyki Czajkowskiego".

 

Późne lata czterdzieste. W celi siedzi trzech gości:
- Za co siedzisz?
- Bo poparłem Gomółkę, a ty za co?
- Bo sprzeciwiałem się Gomółce. E, ty w kacie - za co siedzisz?
- Ja jestem Gomółka.

 

Rosjanie zaczęli umieszczać na Kubie coraz więcej swoich wojsk na co Amerykanie zareagowali dyplomatyczną notą:
- Jeśli nie zaprzestaniecie rozmieszczania wojsk na Kubie będziemy musieli użyć przeciw wam broni atomowej.
Na co Rosjanie odpowiedzieli:
- My w odwecie użyjemy naszej tajnej broni...
Amerykanie nie wiedzieli co to jest ta tajna bron, ale nic sobie z tych przechwałek nie robili. Po miesiącu ruchy wojsk na Kubie nie ustały wiec Amerykanie ponowili groźbę z tygodniowym ultimatum, na co Rosjanie odpowiedzieli jak poprzednio. Po upływie tygodnia na Rosje poleciały rakiety natomiast Rosjanie wysłali notę:
- W odwecie użyjemy przeciw wam naszej tajnej broni...
Po tygodniu w gazetach amerykańskich można było przeczytać:
- Tysiące zabitych i rannych, zniszczone miasta i miasteczka, a bomba gumowa nadal skacze...

 

Pewnego razu wezwano do komitetu znanego malarza i zaproponowano (!) mu namalowanie plakatu p.t. "Lenin na wakacjach". Pracowity artysta wziął się od razu do pracy. Po kilku dniach wola odpowiednie osoby do swojej pracowni, odsłania płótno, a na płótnie: polana w lesie, na polanie namiot, z namiotu wystają dwie pary nóg, jedna palcami do góry, druga palcami w dol. Wzburzony jegomość krzyczy:
- Szto eto takoje, szto eto?
- Co? - zapytuje malarz.
- No, no... te nogi.
- Które? Palcami w górę, czy palcami w dół?
- No... palcami w górę.
- Nadiezna Pawłowna Krupska - odpowiada malarz.
- A, a, a... te palcami w dół?
- Dzierżyński.
- Jak to Dzierżyński?!!! A gdzie Lenin??!!!
- Lenin na wakacjach.

 

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
ZEGAR


kursy walut - kantory


FACEBOOK


DOWCIP DNIA
Czym różni się wariat od psychopaty? Wariat myśli, że 2+2=5, a psychopata wie, że 2+2=4 ale strasznie go to wkurza.

Jak wynaleziona taniec breakdance? Pewien Murzyn próbował ukraść felgi z jadącego samochodu

Wchodzi do baru murzyn z papugą na ramieniu. Kelner pyta: - Skąd to masz? - Z Afryki – odpowiada papuga

wie świnie jedzą z koryta. Nagle jedna puściła pawia. Druga mówiąc to powiedziała: - Nie dolewaj, bo nigdy nie zjemy.

KAWAŁY DOWCIPY CZYTAJ DALEJ